środa, 7 stycznia 2009

Krwawa soap opera. Izrael v Palestyna

Kolejny dzień zabijania na Ziemi Obiecanej. Gwałtownych śmierci już od ponad sześćdziesięciu lat. Nienawiści, nienawiści fanatycznej w wymiarze absolutnie pełnym? Palestyńczycy i Żydzi udowadniają Światu, że głębokość nienawiści nie ma dna. Co my mamy z tego? Codzienne obrazki w gazetach i na ekranach. Rozpaczających rodziców nad zwłokami swoich dzieci. Po obu stronach. Płaczące dzieci z krwawiącymi ranami. Oczy ludzi wypełnione żądzą odwetu. Oczywiście, tego - oko za oko, zwłaszcza. Czy już tylko takie obrazki z Bliskiego Wschodu są w stanie zainteresować tłustego Europejczyka? Polaka, Włocha, Szweda czy Czecha. Nas, którzy już od 63 lat nie zabijamy się. Tu, gdzie wymiera pierwsze pokolenie nieznające wojny? Czy widok zabitych mężczyzn lub kobiet jest mniej wstrząsającym? Dlaczego śmierć dziecka jest bardziej nieludzka od śmierci jego rodziców? Przecież w naturze, ofiarami drapieżców padają przede wszystkim zwierzęta najmłodsze. Najsłabsze. Więcej, gdy zginie cielę antylopy, ona żyje nadal. Szybko godzi się z losem. Gdy padnie ona, jej ciele nie ma szans na przeżycie. Tylko nam wydaje się to skrajnie niesprawiedliwe. Nam ludziom. -To nieludzkie- mówimy. -Co ono zrobiło, że taki los je spotkał-? Przez wieki ucząc się szacunku dla ludzkiego życia, stworzyliśmy zasadę, komu ratujemy życie najpierw, komu później. Dzieciom zawsze pierwszym. To kanon naszego humanizmu. Czy nas wszystkich? Szesnaście wieków temu Wegecjusz stwierdził „si vis pacem, para bellum”. Nie chcesz wojen, masz mieć armię silną, której przyszły wróg bać się będzie. Dzisiejsze pole walki, to coraz mniej żołnierzy, oglądających krew i duszących się od jej smrodu. Ci, którzy ją rozlewają, siedzą wygodnie przed monitorami w sztabach, w samolotach i na okrętach. W czołgach czy przy wyrzutniach rakietowych. Zawsze daleko od zabijanych przez siebie dorosłych i dzieciach. Bywa, że niektórzy z nich, zdobywając pozycje wroga, oglądają własne dzieło zniszczenia, dokonane wcześniej. Dopiero tu żołnierz udowadnia, czy jest nim w pełni. Czy został prawidłowo wyszkolony. Na czym to dzisiejsze wyszkolenie polega. Poza technicznym, które można z pełnym sukcesem przeprowadzić w koszarach i na poligonach, jest jeszcze w ramach szkolenia psychicznego-pranie mózgu. Wypranie z żołnierskiego mózgu tego, co od wieków w niego wpajano. Wypranie z niego, tego kanonu naszego człowieczeństwa. Dla zdobycie umiejętności zabijania z zimną krwią dzieci. Również ich. Czy można się dziś w armii bez niej obejść? Chyba nie. W ostatnich latach dzieci (właściwie lalki udające dzieci), wykorzystywane były na przykład przez lewackich terrorystów RAF-u w Niemczech. Zamach na Hannsa Martina Schleyera rozpoczął się od dziecięcego wózka wjeżdżającego wprost pod koła Mercedesa, prezydenta Niemieckiego Związku Pracodawców. Kierowca gwałtownie zahamował, (kto by nie hamował?). Chwilę później nie żył. Dziś nastolatki z Gazy wsiadają do izraelskich autobusów by wysadzić go w powietrze. Razem z sobą. Niedawno Amerykanie nakręcili film o wojnie w Iraku pt. ”W dolinie Elah”. W filmie tym karygodny błąd popełnia żołnierz USA, który zatrzymuje Hummera, żeby pomóc rannemu chłopcu, leżącemu na chodniku. Rozkaz ogólny brzmi wyraźnie –nie wolno zatrzymywać samochodu, nawet, gdy przed kołami pędzącego auta, znajdzie się dziecko. Wtedy zginie tylko ono. Gdy samochód się zatrzyma, mogą zginąć wszyscy nim jadący-. Po to Jankesi, co jakiś czas urządzają sobie wojny, by kolejne pokolenie w ich armiach, oswoiło się z zabijaniem dzieci. Tak samo jak dorosłych. Wszystkich, których zażąda dowódca. Tylko takich jednostek będą się bać potencjalni agresorzy. Nie tylko amerykańskich. Nie tylko tam. Tu w Europie też. Rosja ma też swoje „poligony”, gdzie krasnoarmiejcy uczą się zabijać. Tak jak ich rówieśnicy z USA w Iraku, oni w Czeczenii. Oni są jeszcze twardsi. Oni mają jeszcze, instytucję „fali” w koszarach. Wyjątkowo okrutną dla rekrutów. Po niej łatwiej im przychodzi pogarda dla słabszego. W hierarchii aksjomatów, życie nie jest już na samej górze. Życie, jako wartość nadrzędna, nie istnieje w niej. Najwyższy poziom zawodowstwa, osiąga się właśnie w takich wojnach. Nie w domu. Broniąc Ojczyzny. Tu swoje zwierzęce okrucieństwo wytłumaczymy nadrzędnością obrony koniecznej. Obrony własnej rodziny, przyjaciół, rodaków. Może po wojnie pozostaniemy nadal ludźmi. Tam na Bliskim Wschodzie, Amerykanów nic nie tłumaczy. Dlatego z niej normalni ludzie już nie wracają. Wracają zabójcy, żołnierze-zabójcy. Choć Izrael tłumaczy ten dzisiejszy najazd na Gazę właśnie obroną swego tam istnienia, jego żołnierze muszą być jeszcze okrutniejsi. Bo determinacji Palestyńczyków udowadnianej atakami samobójczymi, nie sposób przebić. Mimo przewagi militarnej Żydów nad Arabami, porównywalnej do przewagi hitlerowców nad Żydami, to wyniku tych wszystkich, od sześćdziesięciu lat wojen, powinien obawiać się bardziej, właśnie Izrael.