poniedziałek, 24 listopada 2008
"zum Schutz von Volk und Staat", in Polen `08
Ruszyło drugie natarcie na polską scenę mediów. Elektronicznych przede wszystkim. Strategia dokładnie opisana w SMSie na ekranie super telefonu kaszuba. W sobotę ogłosił to „Sołtys”. „Finezyjny” plan „błyskotliwych" autorów, niczym Königstiger, ruszył na…? Właśnie, na co? Jeśli wszędzie czytam i słyszę o mediach publicznych, TVP i PR, że to one są celem dokończenia konkwisty mediów RP, to dziwię się, że nikt nie ma odwagi ujawnić prawdziwego celu tej operacji. Po co zdobywać coś, czym się już w zasadzie zarządza. Jaka jest sytuacja w telewizji publicznej Urbańskiego? Prezes chwali się, że finansowo -niezagrożona. Nawet bez wpływów z abonamentu. Urbański to geszefciarz. W interesach, wejdzie w spółkę z każdym. Jeśli się opłaci. Niekoniecznie TVP SA. Jest nie do uwierzenia, że nie widzi zagrożeń płynących z uzależnienia się od reklamodawców. Gdy przyjdzie właściwy moment, ci, co sypią groszem za emitowanie w TVP 1, TVP 2 swoich reklam, znikną. Źródełko dochodów zniknie. Pojawi się za to kilka procesów o złamanie zasad zakontraktowanych z reklamodawcami, dotyczących np. czasu czy częstotliwości emisji ich spotów. Pojawią się zarzuty przekraczania czasów prezentowania tych reklam, dzielonych częściami jednego programu telewizyjnego. Itd, itp. Suma kar finansowych, grożących za te przestępstwa, spokojnie przekroczy majątek spółki. Z nieruchomościami i archiwami włącznie. Na sądy Urbański niech nie liczy. Ani tu, ani za granicą. Nie będzie Dawidem. Nie znajdzie procy. To, co dziś stanowi, że umowy są zupełnie bezpieczne i skrupulatnie wypełniane, jutro okaże się złą interpretacją przepisów kodeksu cywilnego, handlowego. Oczywiście, na razie dba się tylko o to, żeby publiczne media nie musiały bezwzględnie oglądać się na wpływy z abonamentu. Likwidując ten ostatni. Na razie po cichu, później, ustawowo. W mediach drukowanych, na naszych oczach pada złudzenie o niezależności „Rzeczpospolitej”. Rośnie liczba tekstów TW„Salonu”, metamorfozę przechodzą starzy ” rzepiarze” (Gabryel). Bo zmienia się struktura właścicieli dziennika. Lepiej. Tworzy się pozory sporów, debaty i walki między redaktorami czasopism, którzy swoją prawdziwą twarz, raczej jej brak, udowodnili jesienią 2007 roku. W kampanii wyborczej. Na przykład teatr, w którym obok dość nijakiego polityka, główną rolę odegrał dziennikarz, który jakby uprzedzając ataki na mizerną jakość swojego warsztatu zawodowego, głośno krzyczy w okresie debiutu w telewizji-jestem Żydem. Ma to znaczyć-żaden goj krytykować mnie nie może, bo to działanie będzie antysemickim. Rzeczywiście, nikt się go nie czepia, relatywnie do tandety, jaką karmi swoich widzów. Jeśli naprawdę jest Żydem, to oni się nim za bardzo nie szczycą. Jakby go nie widzieli. Dziś wespół ze swoim kolegą ma udowadniać tezę, że nawet bez „Rzeczpospolitej”, na rynku jest pluralizm poglądów politycznych. Jeśli więc tak jest mediach drukowanych i w eterze, to kogo dotyczy ofensywa obwieszczona przez „Sołtysa”? Wciąż chodzi o wyeliminowanie podstawowego błędu w planach konkwisty, popełnionego przy ich opracowywaniu już w latach tzw. „późnego Gorbaczowa”. Nikt z Propaganda Abteilung/ost nie wziął pod uwagę możliwości powstania mediów katolickich w Polsce, ich siły i znaczenia na mapie politycznej RP. To są te dywizje, o które pytał Josif Wissarionowicz. To nie tylko radio, gazeta i telewizja Redemptorystów. Jest jeszcze sieć lokalnych rozgłośni katolickich. Tego urzędnicy żyjący w środowiskach, co najwyżej protestanckich, nie przewidzieli. W tym celu rozpoczyna się kolejny bój o media. Za wszelką cenę zlikwidować te katolickie w Polsce. Przecież nie chodzi o stację religijną TVN. Ona wg PA/o, ma zastąpić tubylcom likwidowane ośrodki o. Tadeusza Rydzyka. To się nazywa brak wyobraźni! Ciekawe tylko, w jakim kierunku padną pierwsze strzały. W formę czy w treść. Odebranie koncesji za niewywiązywanie się z warunków nadawcy społecznego (robota dla intrygantów), czy za treści audycji (antysemickie). Pewnie w obu, ale później. Bo dopóki istnieje choćby namiastka sporu o kształt Polski w mediach, to przetrwa ona, jako podmiot. Nie, jako tylko część Zjednoczonej Europy z gromadą autochtonów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz