sobota, 6 grudnia 2008

Wdzięczność

Nie lubię bossów Platformy Obywatelskiej, tych znanych mi z ekranu telewizora. Z głośników radiowych i z gazet. Gardzę nimi. Właściwie ich wizerunkami stamtąd do mnie docierającymi. Mam przyjaciół, zwolenników i członków tej partii. Wszystkich szanuję. Nie zgadzam się z nimi w wielu sprawach. Tak jak oni z moimi poglądami. Wiem, że i ja, cieszę się ich szacunkiem. Stąd wiem, że te wizerunki tuskoidów, nie są w 100% zgodne z rzeczywistością. Mam prawo nimi gardzić, gdy oni sami nie potrafią zaprotestować, kiedy zgadzają się, na przeistaczanie w Trolli. Oczywiście, w tej czołówce PO z mediów, sporą grupę stanowią ci, którzy nie muszą udawać. Na każdym „dworze” zawsze było kilku Charłampów. Na polskich niestety, również wielu Kuklinowskich. Ten „dwór”, w osobach Tuska, Chlebowskiego, Niesiołowskiego, Schetyny, Komorowskiego, Pitery, palikota, Karpiniuka, Nowaka, Kopacz, Misiaka, Dolniaka czy Grupińskiego to ci, co zgodzili się dla doraźnych celów, nie swoich, na autodestrukcję. W krótkim okresie znikną ze sceny i z pamięci. Oni robią młyn i magiel, bagno i kloakę z polskiej polityki, dla osiągnięcia celów, jakie zrealizować mają inni ludzie w rządzie, ci z zewnątrz Platformy. Rostowski, Ćwiąkalski, Sikorski i TW „Znak”. Rzeczywistymi twarzami całego ugrupowania, chciałbym się nie mylić, są Zdrojewski, Rybicki, Saryusz-Wolski, Czuma czy nawet Gowin. Nie biorą udziału w ulubionej zabawie „dworu”. Jeśli czasami muszą, to rzadko. Ta zabawa to gra w „piegi”, ta w fekaliowym wydaniu. W nią z żywiołowym entuzjazmem grają dworzanie. Jeśli po roku, poziom ekskrementów sięga tak bardzo wysoko, to łatwo przewidzieć szybki koniec jej głównych uczestników. Niesiołowski czy palikot już siebie w niczym nie przebiją(dla mnie, ten ostatni, na dużą literę w nazwisku, dziś nie zasługuje). Nikt nie oczekuje z ich strony niczego nowego. Jeszcze bardziej cuchnącego. Ci gracze toną pierwsi. Mam nadzieję, że Zdrojewski & s-ka, nie zostaną przedwcześnie z PO wyautowani jak Rokita. Że oni są w stanie uratować PO od losu, jaki spotkał UW. Sanacja tej partii będzie jednak trudniejsza. Do dziś nie ma w ostatnich dwudziestu latach polityków, którzy tak bezkrytycznie dali by sobą manipulować propagandystom, dla których bardzo ważnym celem, jest zohydzenie polskiego świata politycznego. Zepchnięcie go do poziomu szerzenia nienawiści, równej jedynie tej ze „Stürmera” i „Völkischer Beobachtera” wobec Żydów. Jednocześnie pogarda dla odbiorców tej strategii, każe jej wykonawcom, nazywać ją polityką miłości. Miłości szczurołapa z filmu Andrzeja Czarneckiego. Powielanie taktyki z tamtych lat i z tamtego obszaru, nie sprawdzi się. Nie da się zamknąć ust i zatkać uszu Polakom w XXI wieku. Dziś po utemperowaniu warczących w czasie przemawiania J. Kaczyńskiego w czwartek wieczorem w Sejmie, Niesiołowskiego i Komorowskiego, łatwo przewidzieć ich koniec. Siedzących po reprymendzie z mównicy, z zamilkłymi, czerwonymi buziami jak sztubaki ze specjalnej szkoły podstawowej. Miałkość zdegenerowanego w ostatnich latach intelektu, wyszła jak przysłowiowe szydło. A przecież jeszcze nie dawno, to mogły być ozdoby politycznych rautów. Dziś oślepli z nienawiści wciąż są na równi pochyłej. Nie widzą jak się staczają. Jest jednak coś, za co będę dworowi dozgonnie wdzięczny. 
Dzieje XX wieku, na zawsze będą napiętnowane nazistowskim okresem historii Niemiec. Holokaustem i kacetami. Rozwiązywaniem technicznych i administracyjnych problemów, unowocześniających różnorodne technologie zabijania ludzi. Problemów, w których najmniejszym elementem tych „projektów” był zabijany. Ważne były cegły w kominach krematoriów, specjalne ruszty w piecach, wydajność diesli w K.L. Stutthof w produkcji spalin wtłaczanych do komory gazowej. Nowatorska konstrukcja wieloosobowej szubienicy w Sachsenhausen, bez opadających ciał, z wyrywanymi do góry głowami uśmiercanych. Zabawy SS-manów na „Ścianie Skoczków” w Mauthausen, itd, itp. Bezustanna praca inżynierów niemieckich, ciężko pracujących dla rozwoju techniki zabijania w obozach koncentracyjnych. Pierwsze obozy powstawały zaraz po zdobyciu władzy przez NSDAP. Przez pierwszy rok, do lata 1934, powstawały jak grzyby po deszczu, pod zarządem lokalnych władz, SA- jako policji pomocniczej. Dopiero później, po „Nocy długich noży” przejęła je SS. Pierwszymi więźniami byli również Żydzi, ale tylko, jako komuniści, socjaldemokraci, oponenci polityczni, słowem, wrogowie narodowego socjalizmu. Twórcy totalnego impasu u schyłku Republiki Weimarskiej, bez względu na pochodzenie. Wielkiego kryzysu ekonomicznego, politycznego i społecznego z 6 mln bezrobociem. Musiały minąć lata rządów niemieckich nacjonalistów, żeby Żydzi stali się większością narodową ofiar w obozach koncentracyjnych i zagłady, tylko dlatego, że byli Żydami,. Przez całe lata, dręczyło mnie pytanie- jak to było możliwe, żeby zbrodnie ludobójstwa Żydów popełnili Niemcy. Nie znam dwóch różnych narodów, tak bardzo, przez wieki związanych z sobą. Przecież już w XI wieku, Żydzi żyjący w środowiskach niemieckich wytworzyli swój nowy język, jiddisz. Język będący zmiękczeniem niemieckiego. W niemieckim duchu tworzyli wielcy żydowscy pisarze, poeci, malarze i kompozytorzy. Rozwijali naukę niemiecką i przemysł. Nigdzie nie czuli się bardziej w domu jak nad Renem, Menem czy Szprewą. Wystarczyło dziesięć lat urzędowej nienawiści, żeby Niemiec nie czuł moralnych oporów zabijając Żyda. Żeby robiąc to, zabijał insekta. To był efekt używania języka nienawiści w III Rzeszy. Pracy ojców, dzisiejszych „think tanków”, w ministerstwie Goebbelsa. Dopiero dziś, słysząc podobny język w ustach tuskoidów zrozumiałem, po co zbudowano pierwsze obozy koncentracyjne w Niemczech. Jak to się stało, że z krótkoterminowych miejsc odosobnienia dla wrogów politycznych (trzy do sześciu miesięcy pobytu), stały się fabrykami śmierci. Zrozumiałem, dokąd to może Polskę doprowadzić. Tego uczy historia powszechna najnowsza. Historia, która, jak mówił kiedyś Jan Pietrzak, „uczy tylko jednego, że nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła”. Odpowiedź na to pytanie zawdzięczam tuskoidom. Za to jestem im wdzięczny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz